Faceci z intoksykacji, kiedy chcą "wrobić" przeciwnika, podsuwają mu aż do 80% prawdy i 20% kłamstwa, bo z ich punktu widzenia najważniejsze jest, żeby ściśle określony, nieprawdziwy fakt uznano za prawdziwy. My natomiast, agenci dezinformacji i wpływu, idziemy na ilość i, przeciwnie, uważamy, że za pomocą jednego prawdziwego i sprawdzalnego faktu możemy przemycić wiele innych faktów nieprawdziwych i niesprawdzalnych.

Vladimir Volkoff
La desinformation arme de guerre


W związku z najnowszymi wymysłami medialnymi związanej z PiS gazety "Rzeczpospolita" (bezmyślnie powtórzonymi następnie przez Onet, Gazetę Wyborczą itp.) uprzejmie informuję, że zawarte w nich informacje są w znacznej części nieprawdziwe. W szczególności nie jest prawdą, że "syn ministra sprawiedliwości został siłą doprowadzony przed sąd". Takie zdarzenie nigdy nie miał miejsca. Informacja, jakoby sąd zarządził przymusowe doprowadzenie Krzysztofa Czumy na rozprawę we wrześniu b.r. jest produktem dziennikarskiej fantazji nie mającym dosłownie żadnego związku z rzeczywistością.

Prawdą natomiast jest, że pomiędzy dwoma wymienionymi w artykule przedsiębiorstwami trwa spór sądowy o niewielką kwotę. W sporze tym powiązany z PiS SKOK wskazał Sądowi nieaktualny adres strony przeciwnej. W wyniku tej sztuczki prawniczej SKOK uniemożliwił stronie przeciwnej stawienie się przed sądem oraz przedstawienie własnych argumentów i uzyskał korzystne dla siebie orzeczenie. Przyszłym i aktualny klientom SKOKu sugeruję uważne przeanalizowanie umów zawartych z tą firmą i niezwłoczne zasięgnięcie porady adwokata.

Korzystając z okazji informuję także, że przeciwko redaktorowi naczelnemu gazety "Rzeczpospolita" toczy się od dwóch lat proces przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Redaktor Paweł Lisicki uporczywie przedłuża ten proces rozmaitymi sztuczkami prawniczymi. M.in. ku zdumieniu Sądu Lisicki wypierał się artykułu wydrukowanego w nakładzie kilkaset tysięcy sztuk. Na prośbę o dostarczenie jednego egzemplarza pisma z konkretnego dnia adwokat Lisickiego oświadczył, że redakcja nie dysponuje egzemplarzami archiwalnymi. Apeluję do Lisickiego, żeby zaprzestał stosowania kolejnych sztuczek prawniczych i pozwolił Sądowi po 2 latach wydać wyrok w sprawie kłamstw publikowanych na łamach jego pisma.